O autorze
Grzegorz Miśta: specjalista od kilkunastu lat pracujący dla branży interactive i mobile. Doświadczenie w digital marketingu zdobywał przy projektach dla polskich jak i zagranicznych firm. Entuzjasta projektowania użytecznych interfejsów webowych odpowiadających na potrzeby użytkowników oraz cele biznesowe. Obecnie Dyrektor marketingu w ActiveMobi. Wyznawca digitalowej filozofii „mobile first”.

Mój tata – wkręcony superbohater

Technologie stają się sprzymierzeńcem współczesnych rodziców. Dzięki nim powstał nowy model zaangażowanego w wychowanie dzieci ojca – Geek Dad. Mały Leo uwielbia bawić się w doktora. Potrafi pozbyć się bakterii z zębów, połączyć cząsteczkę tlenu z krwinką w sercu, wyciągnąć drzazgi z palców i nastawić kość piszczelową. Potem dla wprawy sprawdza jak działa układ pokarmowy człowieka: podaje badanemu brokuła, szklankę mleka lub loda i obserwuje jak pożywienie przechodzi przez organizm człowieka: jamę ustną, przełyk, żołądek, jelita i jelito grube – ten moment lubi najbardziej, bo wydalaniu towarzyszą tradycyjne odgłosy. Medyczną aplikację – Human Body i Toca Doctor, podsunął mu na swoim smartfonie tata – geek dad.


Nowy, lepszy ojciec

Paweł Stempniak, tata 4-letniego Leonarda i 2-letniej Poli, swoje doświadczenia z zabawą z dziećmi opisuje na blogu. Pisze nie tylko o grach, ale i o wychowaniu, książkach dla swoich pociech i roli ojca. Swojego bloga nazwał GeekTata, czyli wkręcony ojciec, bo tak właśnie postrzega nowe zjawisko – tatę superbohatera.

Stempniak jest specjalistą od mediów społecznościowych, zrezygnował z etatowej, dobrze płatnej pracy w Warszawie i wrócił do rodzinnego Białegostoku. Chciał poświęcić więcej czasu wychowaniu dzieci, a praca w korporacji mu na to nie pozwalała. Teraz pracuje projektowo, zarabia mniej, ale ma czas na wychowanie córki i syna. A to istotne, bo jak podkreśla na swoim blogu „Tata jest coraz ważniejszy”.

Geek Dad to ojciec, który jest pasjonatem technologii, internetu i mediów społecznościowych. Śledzi na bieżąco techniczne nowiki, spędza dużo czasu przed komputerem i prawie nigdy nie rozstaje się ze swoim urządzeniem mobilnym – jednym słowem jest „wkręcony”.


To może brzmieć groźnie zwłaszcza w kontekście rodzicielskich obowiązków, gotowania zup, sprzątania zabawek, odrabiania lekcji. Bo geek poświęca bardzo dużo czasu sobie i swoim pasjom. Jak się jednak okazuje „wkręcony w technologie” wcale nie musi oznaczać toksyczny i obojętny. Kontakt z technicznym gadżetami wnosi całkiem nowe, pozytywne wartości w relacje między rodzicami, a dziećmi.

Moda dzielenia się zdjęciami sprawiła na przykład, że użytkownicy sieci nabrali chęci do odwiedzenia opisywanych miejsc w realu. Podobnie do fizycznej aktywności prowokują na przykład filmy pokazujące sportowe zmagania, czy aktywne wyzwania, które podejmują internauci. Kontakt wirtualny prowokuje do poznawania nowych zjawisk, potraw, odkrywania nowych rozrywek. Szybko, sprawnie i w każdym momencie.

Razem nie tylko w sieci

Zanim o tacie Geek zaczął pisać Paweł Stempniak, zjawisko Geek Dad opisano na podstawie badań przeprowadzonych w 2011 przez Cisco Home Networking. Specjaliści z amerykańskiego przedsiębiorstwa informatycznego przepytali wówczas 590 mężczyzn w wieku 25-54, posiadających dzieci, które nie ukończyły 17 roku życia.

Badanie pokazało, że coraz więcej ojców wykorzystuje technologię w wychowaniu dzieci. Aż 72 proc. ankietowanych przyznało, że woli uczyć swoje dzieci jak używać technologicznych narzędzi niż tradycyjnych, takich jak młotek czy wiertło. 69 proc. stwierdziło, że dzięki temu są fajniejszymi ojcami, a 75 proc. zauważyło, że to właśnie technologie sprawiają, że przyjaciele dzieci lubią ich dom.


Okazało się przy tym, że technologie nie niszczą relacji z dziećmi. Aż 71 proc. ankietowanych ojców stwierdziło, że spędza więcej czasu na aktywnościach ze swoimi pociechami. I nie są to wyłącznie aplikacje mobilne i gry komputerowe. 65 proc. lubi przebywać na wolnym powietrzu, 79 proc. wybiera majsterkowanie, a 77 proc. oglądanie sportu.

Badanie pokazało jak zmieniła się w ostatnich latach rola ojca – geek’a. Miejsce zdziwaczałego miłośnika technologii zajął kreatywny, zaangażowany, pewny siebie tata, który dzieli swoje technologiczne pasje z dzieckiem. On stał się dla małego człowieka superbohaterem, kimś zdecydowanie fajniejszym od tradycyjnych ojców, nieco … nudnych. To sprawiło, że życie rodzinne nabrało wręcz nowego wymiaru – niezapomnianej przygody, w której ojcowie stają się godnymi naśladowania ważniakami.

Autor bloga GeekTata zauważa jednak, że warto nadzorować i umiejętnie wprowadzać młodego człowieka w świat technologii. Trzeba sprawdzać, które z formatów rzeczywiście będą przyjazne w obsłudze i rozwijające dla naszych pociech. Wspólne odkrywanie technicznych zabawek nie przeszkodzi w tradycyjnym czytaniu analogowych książek i dopilnowaniu obowiązkowych szczepień, bo dla geek ojca potrzeby pociechy stały się teraz priorytetowe.
Trwa ładowanie komentarzy...