O autorze
Grzegorz Miśta: specjalista od kilkunastu lat pracujący dla branży interactive i mobile. Doświadczenie w digital marketingu zdobywał przy projektach dla polskich jak i zagranicznych firm. Entuzjasta projektowania użytecznych interfejsów webowych odpowiadających na potrzeby użytkowników oraz cele biznesowe. Obecnie Dyrektor marketingu w ActiveMobi. Wyznawca digitalowej filozofii „mobile first”.

W trójkącie ze smartfonem

Przesuwam w „lewo” na tak, a w „prawo” na nie – czyli tzw. Swipe. Ten ruch na smartfonowej aplikacji Tinder stał się ostatnio symbolem internetowego spłycenia. Popularność randkowych serwisów w USA dotarła również do Polski. Tinder, Blendr, Grindr pomagają w umówieniu się na randkę – sprawnie, szybko i bez długiej gry wstępnej. Jednak wraz z pojawieniem się nowych możliwości szukania drugiej połowy w sieci rozgorzała dyskusja na temat jakości relacji międzyludzkich w digitalowych czasach.

Szybko do celu
Przeciętny użytkownik smartfona spogląda na swe cacko przeciętnie aż 150 razy na dzień. Ale oczywiście są osoby dużo bardziej zaangażowane. Ludzi, którzy wykorzystują w dużym stopniu aplikacje mobline, określono już mianem „pokolenia apki”. Zjawisko opisali w swojej najnowszej książce prof. Howard Gardner oraz prof. Katie Davis z Uniwersytetu Waszyngtońskiego. Ich zdaniem młodzi ludzie uzależniają się od aplikacji, bo chcą natychmiast osiągnąć to na czym im zależy. Jednak użytkownicy Tindera bardzo szybko zorientowali się, że szybko nie oznacza skutecznie. Znajomości zawierane dzięki aplikacji okazywały się bardzo powierzchowne.

Serwis sprzężony z Facebookiem rzeczywiście działał błyskawicznie wyszukując osoby o podobnych zainteresowaniach z okolicy przez geolokalizację. Wielu internautów zauważyło jednak, że ocenianie ludzi jedynie po zdjęciach jest mylące, a osoby, z którymi się umawiały – zupełnie przypadkowe. W dodatku duże możliwości wyboru spośród propozycji zdjęciowych powodowały, że w morzu atrakcji przyszli randkowicze odrzucali znacznie więcej osób, niż gdyby to mieli robić w realu. Jednak co ciekawe pomimo rozczarowań, użytkownicy wciąż wracali do swojej aplikacji. Jak zauważyła bowiem Sherry Turkle z Massachusetts Institute of Technology, która od 15 lat bada wpływ technologii na nasze życie, ludziom nie tyle zależy na realnym urzeczywistnieniu celu, co na zaistnieniu w internecie, byciu na czasie, dokumentowaniu przeżyć i ich udostępnianiu. Satysfakcjonuje ich własna ekspozycja, wirtualny kontakt i akceptacja innych internautów. W dodatku działa zwykłe uzależnienie od samrfona, czy internetu w ogóle. To ono powoduje, że przenosimy zwyczaje dotychczas przypisane działaniom offline w wirtualną rzeczywistość. Szczególnie uzależnieni mają nawet objawy somatyczne, cierpią nawet na syndrom fachowo nazwany CSV (Computer Vision Syndrome). Objawy tej przypadłości to: suche oczy, bóle głowy, niewyraźne widzenie i bliskowzroczność.

Oddaleni od realu
Naukowcy zauważają również, że zarówno nadmierne wykorzystywanie aplikacji, jak i w ogóle bycie w sieci może spowodować zobojętnienie na otaczający internautę świat. Dr Emma Short, psycholog z Uniwersytetu Bedfordshire uważa, że relacje wirtualne mogą odciągnąć nas od tych, którzy są obok nas. "Badania wskazują, że im bardziej angażujemy się w życie toczące się na portalach społecznościowych, krótko mówiąc w życie wirtualne, tym bardziej samotni jesteśmy w życiu realnym. " – uzasadnia Short. Zatem buszując po randkowych aplikacjach nie tylko możemy trafiać na przypadkowe osoby, lecz także nie zauważać tych, którzy pojawiają się w pracy, szkole, czy w kawiarni. Do tego cierpią również ci, z którymi są związani smartfoholicy. Sigurd Vedal, prezes portalu randkowago Victoria Milan zauważa, że internet może prowadzić do zobojętnienia i zdrady. „Coraz częściej jesteśmy w jednym pomieszczeniu z drugą osobą, jednak nie odczuwamy bliskości, wręcz przeciwnie czujemy się samotni. Takie sytuacje prowadzą do poszukiwania i nawiązywania znajomości z innymi ludźmi, szczególnie kiedy czujemy niedosyt i brak spełnienia w swoim związku.”- dodaje Vedal.

Urządzenia mobilne to niewątpliwie cud technologii, który pozwala oszczędzać czas, zarządzać naszymi finansami, sprawami zawodowymi, przyjaźniami, a nawet kondycją i zdrowiem. Jednak każdy użytkownik nie powinien tracić kontroli nad wykorzystywaniem sieci, smartfonów, tabletów i czasem, jaki poświęca na życie online. Poza opisywanymi zagrożeniami w relacjach, technologia może nas pozbawić zwyczajnie emocji. Bo żadna aplikacja nie dostarczy prawdziwej ekscytacji, jakiej dostarcza nam przypadkowe spotkanie partnera offline.
Trwa ładowanie komentarzy...